Len czyli sielanka w mieście

Od mojego ostatniego pobytu we włoskiej winnicy, który opisałam przy okazji wpisu o Massimago, oszalałam na punkcie lnu. Zainstalowałam w domu lniane bieżniki, pościele, poduszki, ręczniki – wszystko co naturalne i co pozwala mi łudzić się, że mimo braku słońca i deszczu, jestem na wakacjach. Len pozwala mi, nostalgicznemu człowiekowi z miasta, wprowadzić do domu…

Czytaj dalej